Maszyna, stary Łucznik, nie chciała współpracować, ale chęć uszycia czegoś była tak duża, że się nie zraziłam. Wykrój spódnicy zrobiłam zgodnie ze wskazówkami jednej z blogerek. Materiał był większym wyzwaniem. Nie chciałam kupować materiału zbyt drogiego, bo była to moja pierwsza spódnica. Poszłam więc do SH i kupiłam spódnicę z podszewką w ogromnym rozmiarze za całe 1 zł (!!!) z której wykroiłam spódniczkę dla siebie. Zafastrygowałam i zaczęłam szyć, ręcznie niestety.
Po drodze miałam wiele wątpliwości i traciłam wiarę, że się uda, ale mnie poddałam się i oto efekt:
i jak wam się podoba?:)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz