W poprzednim poście pisałam o tym jak maszyna, którą mam w domu odmówiła współpracy.
Po sprawdzeniu co jej dolega okazało się, że jakaś blaszka była odwrotnie założona, co blokowało bębenek. Teraz już wszystko jest na miejscu a maszyna szyje perfekcyjnie. To teraz bliżej o samej maszynie.
Jest to Łucznik Kl. 82, którego produkcja rozpoczęła się od 1954r. (!!!) i była jedną z pierwszysch maszyn prostościegowych produkowanycvh przez Zakłady Metalowych im. Gen. "Waltera" w Radomiu. Maszyna ma 5 różnych regulacji szerokości prostego ściegu. Szyje nie tyliko materiały miekkie, ale również skórę, zamsz, jeans, a przy tym jest piekna. Nowoczesne maszyny niestety nie mają już takiego bogatyego wzornictwa i kształtów. Moją maszynę odziedziczyłam po babci, która bardzo dbała o nią, co pokazują zdjęcia poniżej.
Maszyna jest elektryczna, ale w razie braku prądu można też wrócić do szycia napędzając ją nogą:) Jeszcze tego nie próbowałam, ąle to może być dobre ćwiczenie na łdyki:)
Chcę jeszcze przedstawić młodszego kolegę Czarnego (tak nazwałam Łucznika o którym pisałam powyżej). Jest to Łucznik 739, młodszy brat mojego sędziwego Czarnego. Od 1976 roku rozpoczeła się produkcja serii 700. Ten myślę, że jest jeszcze młodszy. W odróżnieniu od Czarnego ma oprócz ściegu prostego ścieg zygzakowaty, który można regulować. Dobrem luksusowym w tej maszynie jest dla mnie lampka przy igle, czego nie ma w Czarnym.
Ma on jedą przypadłość, którą będzie trzeba naprawić- aby ruszyła trzeba ruszyć kołem. Nie wiem z czego to wynika, być może pasek się ślizga.
Do szczęścia brakuje mi overlocka.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz